Operacja „Red Shadow”

2069-04-15, 08:15 UTC

Budzę się.

Pikanie. Regularne, natarczywe. Aparatura. Gdzieś w tle rozmowy – stłumione głosy, szybkie słowa.

Głowa pęka. Oczy pieką. Światło ostre, rozmazane. Białe plamy.

Gdzie jestem? I dlaczego mam wrażenie, że coś poszło bardzo nie tak?

Próbuję poruszyć ręką. Ciężka. Dotykam czoła – opatrunek. Zimny żel. Coś pod skórą pulsuje.

Ktoś mówi z oddali.

„Obudził się! Zawołaj porucznik Voss!”

Kroki. Ona podchodzi. Twarz kobiety, surowa. Oczy zmęczone.

„Reed. Słyszysz mnie?”


Reed. To ja? To imię brzmi obco. Jakby należało do kogoś innego. Próbuję mówić. Gardło suche.

„Gdzie…?”

Uśmiecha się, ale bez ciepła.

„Cieszę się, że wróciłeś do nas. Ledwo cię wyciągnęliśmy” – mówi cicho. „Jesteśmy na statku MDA-Kestrel, izba chorych, kurs powrotny na Ziemię.”

Nic nie pamiętam. Pustka.

„Co… się stało?”

Patrzy uważnie, jakby ważyła każde słowo.

„Misja. Mars.” Zawiesza głos. „Operacja »Red Shadow«. Musisz szybko dojść do siebie. Potrzebujemy cię. Musisz nam wszystko opowiedzieć.”

Implant pulsuje mocniej. Tępy ból rozlewa się w czaszce.

„Nic… nie pamiętam” – szepczę.

I nagle to brzmi bardziej jak wyrok niż informacja.

„Wiemy. Ale pliki są w tobie. Odzyskamy je.”

Świat wiruje. Mdli mnie. Ciemność wraca.

„Reed?”

Ale ja już odpływam.

2069-04-15, 13:48 UTC

Minęło parę godzin. Leki działają – głowa już nie pęka, myśli są klarowniejsze. Leżę w izbie chorych, ale czuję, że wracam do siebie. Stymulanty krążą w żyłach, adrenalina budzi ciało.

Porucznik Voss wraca. Siada obok.

„Pamiętasz już coś?” – pyta.

„Nic.”

Marszczy brwi.

„Musisz. Jesteś naszym najlepszym agentem.” Jej głos jest spokojny, ale twardy. „Twoja misja była kluczowa: infiltracja ośrodków decyzyjnych na Marsie. Sprawdzenie, czy pogłoski o niepodległości i zbrojnych przygotowaniach są prawdziwe. Wszystko jest zapisane w twoim implancie.” Dotyka mojej skroni.

„Zostałeś ranny w głowę podczas ewakuacji. Stąd amnezja.”

Przenoszą mnie do sąsiedniego pomieszczenia – pełnego aparatury. Skanery, monitory, kable. Zimne, sterylne światło.

„Nie będzie bolało” – mówi Voss. „Dostałeś blokadę bólu. Spróbujemy odczytać strumień wspomnień. Odtworzyć twoją misję. Ale potrzebujemy twojej współpracy. Szczegóły wrócą, jeśli się skupisz.”

„Od tego zależy przyszłość. Stosunki z Marsem. Może całej cywilizacji.” Brzmi jak coś, czego nie powinno się mówić komuś,kto nie pamięta nawet własnego imienia. „Nie możemy pozwolić na ich niepodległość. Jeśli pogłoski są prawdziwe – musimy działać szybko.”

„Postaram się” – odpowiadam. „Ale serio… pustka.”

Podłączają elektrody. Skaner zawisa nad głową. Czuję chłód metalu na skórze.


„To jak symulacja” – dodaje. „Robiłeś to na treningach. Implant przechowuje wszystko. My tylko pomagamy twojemu mózgowi to odczytać.”

„Gotowy?”

„Chyba tak.”

Uruchamiają procedurę. Prądy w mózgu – delikatne, ale natarczywe. Skaner przeczesuje neurony, szuka połączenia z implantem.

Otoczenie znika. Światło gaśnie.

Fragmenty wracają. Chaotyczne. Potem ostrzejsze.

Początek misji. Kopuła EOS. Strój technika. Przykrywka. Napięcie ściska gardło.

Zaczynam pamiętać.

Strumień wspomnień:

Odzyskane dane:

Przypomnij sobie:

2069-04-15, 21:10 UTC

Wracam powoli. Najpierw dźwięk aparatów, potem światło pod powiekami. Otwieram oczy.

Biała kabina medyczna. Technicy pochylają się nad konsolami. Nad nimi porucznik Voss.

„Spokojnie, Reed. Procedura się udała.” Zerka na wykresy. „Wygląda na to, że udało się odzyskać zapis twoich wspomnień.”

Podchodzi bliżej ekranu.

„W twoim implancie widzę kilka ogromnych archiwów danych. Mapy, nagrania, dokumenty.” Robi krótką pauzę. „Jestem pod wrażeniem. Dobra robota.”

Czuję, że umysł mam znowu jasny. Już nie urywki. Pamiętam wszystko. Kopuły, fabryki, Red Dawn, „EOS-Red”, projekt deklaracji. Pamiętam Sarę. Jej słowa. Jej wiarę w to, że Mars zasługuje na własny los.

„Teraz musimy zgrać te pliki z twojego implantu do systemu MDA” – mówi Voss. „Potem wyślemy pakiet na Ziemię. Inni przejmą sprawę. Wyłapią struktury, zabezpieczą kluczowe punkty. Zanim sytuacja wymknie się spod kontroli.”

Wiem, co to oznacza. Aresztowania. Likwidacja przywódców. Wzmocnienie nadzoru. Kolejne „akcje stabilizacyjne”. Mars nie dostanie nawet chwili na to, by spróbować mówić własnym głosem.

Patrzę na twarze techników. Na Voss. Dla nich to po prostu kolejna operacja. Kolejny raport do odhaczenia.

A ja widziałem nadzieję ludzi na Marsie. Wiarę w przyszłość, którą próbują zbudować pod ciężarem kontroli Ziemi. I zaczynam się zastanawiać, czy naprawdę chcę być narzędziem do zdławienia tego wszystkiego.


Na konsoli pojawiają się parametry transferu.

„Za chwilę rozpoczniemy procedurę” – uprzedza Voss. „Możesz poczuć mrowienie, zawroty głowy. To normalne przy takim wolumenie danych.”

Setki petabajtów. Wszystko, co odkryłem, ma zostać przepisane do sieci MDA.

Jeśli pozwolę na transfer, zrobię dokładnie to, do czego mnie wyszkolono. Ziemia dostanie komplet informacji. Mars zostanie „ustabilizowany”.

Jeśli jednak przerwę procedurę… dane przepadną. Może razem z nimi część mnie. Zdrowie. Wspomnienia.

Ale Mars zyska czas. Szansę.

To wybór między porządkiem a sprawiedliwością. Między lojalnością wobec systemu a odpowiedzialnością za to, co widziałem na własne oczy.

Voss pochyla się nad panelem.

„Zaczynamy transfer.”

Jeśli mam cokolwiek zrobić, to teraz.

Od mojej decyzji może zależeć przyszłość całej planety. I po raz pierwszy naprawdę rozumiem, że mogę za to zapłacić nie tylko karierą.

2069-04-15, 21:24 UTC

Pozwalam procedurze ruszyć.

Najpierw delikatne mrowienie, potem narastające ciepło. Implant pracuje na granicy wydolności. Setki petabajtów danych przepływają przez mój mózg do systemów MDA. Trwa to długo. Zbyt długo. Robi mi się niedobrze. Świat faluje, obraz traci ostrość.

W końcu wszystko cichnie.

Transfer zakończony.

Operacja „Red Shadow” zostaje formalnie zamknięta. Czuję ulgę. Ten znajomy stan po dobrze wykonanej misji.

A jednak coś nie daje spokoju. Nie dlatego, że mogłem się pomylić. Tylko dlatego, że wiem, że nie próbowałem tego sprawdzić.

Wiem, że to, co przekazałem, uruchomi lawinę. Wcześniej administracja MDA miała tylko szczątkowe informacje: plotki, niepotwierdzone sygnały, pojedyncze incydenty. Ruch niepodległościowy wydawał się odległym zagrożeniem, czymś, co można kontrolować rutynowymi środkami.

To, co odkryłem na Marsie, zmieniło wszystko.

Moja misja uruchomiła spiralę wydarzeń, o których dowiedziałem się dopiero później. MDA rozpoczęła bezwzględne działania. Aresztowania, czystki, blokady informacyjne. Ruch Red Dawn odpowiedział zbrojnie. Przez chwilę mieli inicjatywę — przejęli kilka instytucji, zatrzymali transporty surowców na Ziemię.

Ale tylko na chwilę.

Walki trwały kilka miesięcy. Dokładnie tyle, ile potrzeba było, by przerzucić wojska z Ziemi na Marsa. Potem wszystko się zmieniło.

Rozpoczął się terror.

Oglądałem te wydarzenia w transmisjach wideo. Nie czułem triumfu. Raczej ciężar. Gorycz, której nie potrafiłem nazwać.


Kierownictwo nie dało mi jednak czasu na refleksję. Szybko przywrócono mnie do pełnej sprawności. Otrzymałem bardzo wysokie noty za operację marsjańską. Oficjalnie — wzorowy agent. Bohater.

Niedługo później dostałem nowe zadanie: infiltracja chińskiej podziemnej bazy na Grenlandii.

2069-04-15, 21:24 UTC

„Poczekaj.”

Podnoszę rękę w stronę Voss.

„Jest jeszcze coś, co muszę sobie przypomnieć. Daj mi chwilę.”

Zamykam oczy. Łączę się mentalnie z implantem. Znam procedurę ze szkoleń, ale nigdy nie widziałem jej w użyciu. Jest skrajnie niebezpieczna. W większości przypadków kończy się trwałym uszkodzeniem mózgu.

To awaryjny mechanizm. Ostatnia linia obrony. Jeśli agent z implantem wpada w ręce wroga — może zniszczyć zapis. Przepalenie układów. Dane znikają.

Wiem, że jeśli tego nie zrobię, Ziemia rozpocznie terror na Marsie.

Nie byłem tam długo. Ale wystarczająco, by zrozumieć, że to miejsce… ma sens. Ci ludzie. Ich upór. Ich nadzieja. Sara.

Muszę dać im szansę. I strasznie nie chcę za to umrzeć.

„Dlaczego?” — pyta Voss. „O co chodzi?”

Nie odpowiadam. Bo jeśli otworzę usta, to się rozmyślę. Aktywuję procedurę.

Implant reaguje natychmiast. Sekwencje kasowania i zapisu uruchamiają się cyklicznie. Coraz szybciej. Pamięć się przegrzewa. Czuję ból. Ostry. Narastający. Agonia trwa długo.

A potem… cisza.


„Co ty zrobiłeś?!” — krzyczy Voss. „Uruchomiłeś procedurę destrukcji?!”

Nie potrafię odpowiedzieć.

Zapadam w letarg.

Tym razem utrata pamięci jest trwała.


Operacja „Red Shadow” zakończyła się niepowodzeniem z powodu awarii implantu pamięci agenta.

Po powrocie na Ziemię Agent Reed został zdegradowany, a następnie skierowany na wcześniejszą emeryturę. Uszkodzenia mózgu były zbyt rozległe, by mógł mieć jakąkolwiek wartość operacyjną. Oficjalnie nigdy nie uznano go za zdrajcę.

W ostatnich latach życia często oglądał transmisje z Marsa. Po proklamacji niepodległości doszło do krótkiego, skutecznego powstania wojskowego zakończonego ultimatum. Ziemia musiała ustąpić — zrezygnować z kontroli i zgodzić się na partnerskie warunki.

Reed wyraźnie kibicował ludziom z Marsa. Dla otoczenia był tylko nieco zagubionym dziwakiem, mamroczącym czasem pod nosem: „mój drogi Mars”.

Nikt nie wiedział, że miał cokolwiek wspólnego z wydarzeniami z 2069 roku. Zmarł w 2078 roku w domu spokojnej starości dla weteranów wojskowych w Kalifornii.


0
(0)

Odpowiedzi 3 na “Operacja „Red Shadow”

Fajne nawet. Czytałem kiedyś książkę taką; grę książkową.

Kanał opinii offline